10 rzeczy, których nie kupuję dzięki minimalizmowi

Minimalizm zmienił moje życie. Trochę za wcześnie, żeby mówić o tym, czy na lepsze, czy może jednak na gorsze, ale na pewno przyczynił się do tego, że wydaję mniej. A wydaję mniej, bo uświadomiłam sobie, jak niewiele rzeczy, które na co dzień do tej pory gromadziłam, jest mi naprawdę potrzebne. Być może zainspirujesz się moją listą i też zrezygnujesz z niepotrzebnych zakupów.

Lakiery do paznokci

Nie maluję paznokci już od dłuższego czasu, a wcześniej robiłam to bardzo sporadycznie. Mimo wszystko bardzo starałam się mieć całą kolekcję kolorów, z których i tak używałam może trzech. Dziś mam w swojej kosmetyczce tylko dwa kolory i odżywkę do paznokci, na wypadek ważnego czy uroczystego wyjścia.

Artykuły około papiernicze

Z artykułami papierniczymi miałam podobnie jak z lakierami. Nie potrafiłam oprzeć się zeszytom w pięknych okładkach czy piórom. Gdy zebrałam to wszystko, co już miałam, w jedno miejsce, uświadomiłam sobie, że zgromadziłam zapas, którego nie dam razy zużyć do końca swojego życia.

Książki i magazyny

Książki są drogie i zajmują nam sporo miejsca. To głównie ich cena ostatecznie przekonała mnie, żeby zrezygnować z ich kupowania. Zamiast tego częściej korzystam z bibliotek oraz zainwestowałam w miesięczną subskrypcję portalu, na którym za około 45 zł mam dostęp do bazy milionów tytułów, nie tylko w języku polskim.

Nowe ubrania i ubrania designerskie

Od jakiegoś czasu zwyczajnie nie potrzebuję nowych ubrań. Oczywiście, jeśli coś mi się zepsuje lub podrze, kupuję nową sztukę, ale robię to w ramach uzupełnienia braków. Nie kupuję już nowych ubrań, na które i tak nie mam miejsca i których nie miałabym kiedy nosić. Ewentualnie kupuję w sklepach typu second-hand.

Nowe pędzle do makijażu

Mam kilka sprawdzonych pędzli do każdego produktu i parę do makijażu oka. Nie potrzebuję ani jednego więcej. I o ile czasem kusi mnie, żeby zakupić coś do testów albo po prostu rozszerzyć swój wybór, nie ulegam i twardo trzymam się mojego sprawdzonego i funkcjonalnego zestawu.

Kosmetyki do konturowania

Mam jeden bronzer, rozświetlacz i róż. Każdy z tych kosmetyków jest sprawdzony i jak najbardziej odpowiedni do mojego koloru skóry. Osobiście nie lubię eksperymentować z tego typu kosmetykami, nie kupuję ich więc więcej, mimo że kiedyż nie mogłam przejść obojętnie obok ładnej paletki z produktami do konturowania.

Ozdoby sezonowe

Kupowanie osobnych ozdób na każdy sezon nie jest dla mnie czymś atrakcyjnym. Przede wszystkim dlatego, że poza sezonem nie ma co z nimi zrobić, zajmują więc miejsce i kurzą się w jakimś pudełku. Lepiej postawić na naturalne dekoracja takie jak szyszki czy bukiet z kolorowych jesiennych liści.

Słodkie słodycze typu cukierki

Nie przepadam za słodyczami, a w zasadzie wypracowałam w sobie nieprzepadanie za nimi. Kiedyś faktycznie jadłam ich sporo, ale z czasem zrozumiałam, a raczej mój organizm dał mi do zrozumienia, że ich nie potrzebuję. Kiedy mam ochotę na coś słodkiego, sięgam po kostkę czekolady albo kawałek cista.

Sztuczna biżuteria

Mam dwie pary kolczyków, kilka naszyjników i może dwie bransoletki. Nie potrzebuję więcej, zwłaszcza że na co dzień nie używam zbyt dużo błyskotek. To samo tyczy się biżuterii sztucznej, nie muszę zwyczajni e zbierać całej kolekcji, żeby dobrać coś do mojego stroju, wolę dodatki uniwersalne, w kolorze złota lub srebra.

Naczynia i sztućce jednorazowe

Jednorazówki mają wiele minusów i chyba tylko jeden plus: przydają się na dużych wydarzeniach towarzyskich. Od pewnego czasu jednak zawsze zachęcam do przynoszenia swoich porządnych sztućców albo przynajmniej zamienienie je na sztućce drewniane, zamiast używać nieprzyjemnych kawałków plastiku.

You May Also Like

About the Author: Adrianna Kownacka

Dodaj komentarz